Wielokrotnie jako dietetyk i trener spotykam się z przeświadczeniem, że spadek masy ciała świadczy o tym, czy mamy duże czy małe efekty. Spotykam się z obsesyjnym kontrolowaniem swojej masy ciała. Codziennym ważeniem, a nawet ważeniem się dwa czy trzy razy dziennie. Paniką i lamentem, ponieważ ,,waga rośnie na diecie”!

Jako, że waga nie jest najlepszym wyznacznikiem naszego postępu, chciałabym pokazać Wam inne oznaki tego, że Wasz plan dietetyczno treningowy przynosi rezultaty. A rezultat nie tylko kilogramy, które lecą w dół.

Po pierwsze – waga nie odzwierciedla Twojego SKŁADU ciała. Dla porównania przedstawiam Wam zdjęcia, gdzie ważyłam mniej niż teraz, a wyglądałam… Gorzej, lepiej? Rzecz gustu, powiem, że wyglądałam inaczej 🙂 Jest to klasyczny przykład REKOMPOZYCJI CIAŁA. Mam mniej tkanki tłuszczowej, więcej  tkanki mięśniowej.

 

 

 

4 sygnały świadczące o tym, że Twój plan przynosi efekty:

 

1.Twoje samopoczucie!

Nie potrzebujesz pięciu kaw z rana, aby się wybudzić.

Lepiej sypiasz.

Nie wstajesz jak sklejona super glue kupa.

Masz więcej energii, w ciągu dnia, więcej Ci się chce, masz więcej siły.

Masz lepszą koncentrację.

Masz lepszy nastrój.

Zyskujesz na tym Ty, Twoje otoczenie, życie prywatne i zawodowe.

Nie muszę pisać o tym, jak wygląda dieta przeciętnego Kowalskiego. Kilka kaw z mlekiem i cukrem, rano drożdżówka lub  bułka z dżemem, podjadane w pracy ciastka czy batoniki. Ogromny obiad zazwyczaj z dużą ilością węglowodanów i tłuszczów, po którym nie ma się siły wstać z kanapy, a co dopiero pójść na spacer czy trening. Parówki z chlebem na kolację i chipsy z browarem ,,na kolację”. Do tego aktywność fizyczna na poziomie około 2 tysięcy kroków dziennie, gdzie optymalnie powinniśmy wykonywać 5 x tyle. Jednak przy takim odżywianiu, gdzie poziom cukru co chwilę wiruje w górę i gwałtownie spada, a przewód pokarmowy co chwila zajmuje się trawieniem w tym wielu ciężkostrawnych dań i przede wszystkim: z nadwyżką energetyczną w diecie, człowiek czuje się zamulony, ospały i bez energii. Niestety ludzie myślą, że tak już musi być i, że takie samopoczucie jest normalne.

Nie jest i wcale nie musi tak być. A odkrywa się to dopiero po zmianie swoich nawyków na lepsze i na odżywianiu, a nie tylko żywieniu.

W tym momencie, ludzie zaczynają też pić więcej wody. A często nie piją jej… wcale! Prawdę mówiąc – ja 10 lat temu w latach gimnazjum wypijałam rano kubek herbaty i w ciągu dnia nie piłam już nic więcej!

Jałowa i uboga dieta i zmęczony tym wszystkim organizm, zaczyna lepiej funkcjonować. Dlaczego? Istotną rolę dla układu nerwowego i dla metabolizmu energii pełnią witaminy i składniki mineralne, których wcześniej brakowało, a w które obfituje zbilansowane, dobre odżywianie: witaminy z grupy B, witamina C, cynk, magnez, wapń oraz WODA!!!

 

 

 

Zaczynasz lepiej spać, bo w Twoje diecie znajduje się pełnowartościowe białko, które jest źródłem tryptofanu. Tryptofan to prekursor serotoniny, który pozwala nam na łatwiejsze zasypianie. Nagle alkohol na ,,dobry sen” staje się zbędny. W diecie znajdują się lepsze źródła węglowodanów (kasze, pełnoziarniste pieczywo, ryż, owoce, ziemniaki itp.) niż żelki i ciastka oraz dużo warzyw dostarczającyh błonnika, dzięki czemu poziom glukozy jest stabilny, a tak gwarantuje lepszą jakość snu w nocy. Wstajesz wyspany/a i wypoczęty/a. Z kolei lepszy i dłuższy sen sprzyja utracie masy ciała i zachowaniu ,,fit” sylwetki 🙂  (były badania w których ludzie, którzy spali krócej osiągali gorsze wyniki na dietach redukcyjnych). Jak widzicie – wszystko się ze sobą łączy.

2.Ubrania leżą na Tobie lepiej!

Mogą leżeć lepiej na dwa sposoby. Jeśli zmagasz się z utratą nadmiaru tkanki tłuszczowej, a zaczynasz trenować, może okazać się, że masa ciała nie będzie spadać tak gwałtownie jak oczekujesz, szczególnie gdy tkanki tłuszczowej jest co raz mniej. Jednak gdy przymierzasz stare ubrania, widzisz jak z tygodnia na tydzień stają się co raz luźniejsze lub to, co było kiedyś ciasne – teraz leży idealnie.

Z kolei często Panowie w swojej diecie i treningu dążą do przeciwnego celu – rozbudowy! To też widać po ubraniach. Klatka i barki stają się pełniejsze, plecy szersze, a koszulki zaczynają się bardziej opinać. Bicepsy w rękawach mają już ciasno, kiedy jeszcze parę miesiecy temu były duże luzy.

To także oznaka progresu.

3.Twoje treningi stają się lepsze.

Nieważne, co pokazuje Twoja waga. Jeśli:

-dźwigasz więcej ciężarów

– robisz więcej powtórzeń

– biegasz więcej

– biegasz dłużej

– masz mniejsze DOMS’y (,,zakwasy”)

– mniej się męczysz

I tak dalej… To wszystko jest progresem!!!

 

 

4.Przestajesz być ,,na diecie”

Jeśli dojdziesz do tego etapu w swoim życiu – kłaniam się  nisko i gratuluję! Jest to bowiem najcięższa rzecz do osiągnięcia. Rzecz, która odróżnia ,,sezonowców” od prawdziwie oddanych temu stylowi życia ludzi.

Wiecie dlaczego tak wiele ludzi po diecie wygląda gorzej niż wcześniej? Wiecie skąd bierze się efekt jojo?

Stąd, że ludzie dostając jadłospis/zalecenia dietetyczne myślą: okej, dieta na miesiąc, dwa, trzy – zepnę się i dam radę! Tkwią w tym ,,przymusie” wyczekując tylko końca. Chudną, osiągają cele i… wracają do dawnych nawyków. Uważam, że jest to częściowo wina nudnych, niskokalorycznych i monotonnych diet, jakie niestety czasem przepisują pseudo specjaliści, po drugie: wina braku edukacji żywieniowej pacjentów, po trzecie: czasem danej osoby, która nie chce zrozumieć pewnych faktów i przyjąć do wiadomości tego, że chcąc fajnie wyglądać, musi też dać trochę od siebie.

Osobiście, mój największy sukces jako dietetyka jest taki, kiedy widzę, że komuś udało się zmienić swoje nawyki i ktoś NIE POTRZEBUJE MOJEJ POMOCY. Nie sztuką jest dać komuś gotowy zamek z klocków. Ja chcę dawać klocki i uczyć jak budować samemu.

Dlatego moim zdaniem największym efektem każdej diety jest zaprzestanie postrzegania diety jako ,,diety”, a postrzeganie jako sposobu ,,odżywiania na całe życie”. I to jest możliwe przy właściwiej indywidualizacji diety i wyjścia ku oczekiwaniom pacjenta.

Sukces diety zaczyna się wtedy, gdy wychodzisz na miasto i wiesz, że nie jest to cheat meal. Nie myślisz ,,muszę zamówić sałatkę”, ale patrzysz w kartę i wybierasz sałatkę, bo wiesz, że poczujesz się lepiej (fizycznie) niż zamawiając potrójne lody z brownie i bitą śmietaną. Sukces jest wtedy, gdy potrafisz zamówić też to ciastko, ale skończysz na jednym i nie rzucasz się od razu na pół cukierni bo ,,i tak zaprzepaściłam/em dietę” więc teraz wszystko jedno. Sukces jest wtedy, gdy ktoś pyta Cię na jakiej jesteś diecie, a Ty nie wiesz co odpowiedzieć, bo w zasadzie jesz wszystko, ale wiesz w jakich ilościach możesz sobie na to pozwolić, co jest dla Ciebie dobre, po czym jesteś dłużej syta/syty, co wpływa pozytywnie na jakość Twojego treningu.

 

 

 

 

A co jeśli, Twoja waga wzrosła w ciągu doby?!

1. Jako kobiety przechodzimy cykl menstruacyjny, w którym wahania masy ciała są całkowicie normalne. 

2. Jako ludzie – pijemy i jemy. Treść jelitowa i to, co zjemy może jednego dnia dać nam większy wynik na wadze. 

3. Skład diety – jeśli w Twoim jadłospisie znajdzie się więcej sodu, Twoja masa ciała następnego dnia może wzrosnąć, ale nie oznacza to, że przytyłaś. 

4. Wypróżnianie! Powiązane jest to m.in. z treścią pokarmową w jelitach, o której pisałam wcześniej. 

Wniosek? Panika z powodu wagi jest najgorszym, co może być. Nie jestem zwolenniczką jej codziennego kontrolowania, a ja sama skupiam się na ubraniach i na tym, co widzę w lustrze. Choć doskonale Was rozumiem, bo sama kilka lat temu zaczynając swoją przygodę ze sportem, byłam przerażona, kiedy widziałam, że masa ciała nie spada. Dziś uświadamiam, że można ważyć więcej, a wyglądać i czuć się dużo lepiej.

 

I nie chodzi mi o demonizowanie ważenia i mówienie, że jest to zabronione, celem było dotarcie do głów osób, które powierzają w tym całe swoje być albo nie być. Można się ważyć, wyciągać średnią z tygodnia, można się ważyć na 2 tygodnie, raz na miesiąc. Osoby doświadczone będą wiedziały, kiedy masa ciała powinna spadać (np. zawodnicy w przygotowaniach do zawodów lub osoby z dużym nadmiarem tkanki tłuszczowej)

 

 

Jeśli masz w swoim otoczeniu kogoś, kto obsesyjnie kontroluje swoją masę ciała – podeślij mu ten tekst! Jest wiele innych sygnałów, które świadczą o tym, że robisz kawał dobrej roboty i ma to swoje rezultaty 🙂

 

 

 

Może Ciebie jeszcze zainteresować:

Napady kompulsywnego objadania

Długo przymierzałam się do napisania tego posta, długo się wahałam, ale ostatecznie stwierdziłam, że wielu osobom może pomóc! O czym…

W 7 minut wyjaśnię Ci, dlaczego znów Ci nie wyszło

Jeśli trafiłeś/aś na ten wpis to albo jesteś osobą, która ciągle zastanawia się, co zrobić aby w końcu jej się…

Rzeczy, które [błędnie] myślisz, że niszczą Twoje efekty!

Osoby początkujące, ale nie tylko, mają bardzo skrupulatne podejście. Rozpoczynając dietę i trening chcą znać wszystkie szczegóły, niuanse i mieć…