Ania była normalną, zdrową dziewczyną. Przeglądała Instagrama, babskie gazetki i plotkowała z przyjaciółką przy ciastku o ciuchach, facetach i Chodakowskiej. W końcu postanowiły zapisać się na siłownię. Minął tydzień, drugi, miesiąc. Efekty jakieś są, ale z dietą byłyby lepsze. Więc zaczyna czytać w Internecie, jak jeść aby odsłonić szcześciopak. Grupy na Facebooku, fora internetowe, profile bikiniar wchodzą na tapetę. Najpierw wyrzuca słodycze – w sumie słusznie. Potem kanapki (a przecież tak je lubiła i łatwo było je zabrać na uczelnię). Potem jogurty zamienia na serek wiejski żeby było więcej białka. Po 3 miesiącach gotuje już kurczaka na 3 dni z góry, ryż na 5 posiłków i polewa wszystko oliwą. Skręca ją w jelitach na samą myśl o kolejnym posiłku na zimno z zimnym mięsem, ale w imię fajnego ciałka, czemu nie? Niestety, jakoś (nie wiadomo kiedy) nie wychodzi już z przyjaciółką na kawę i ciastko. Czuje, że zawaliłaby wtedy dietę. Po kilku miesiącach Ania uświadomiła sobie, że odmówiła każdego spotkania, nie pojechała na rodzinne spotkanie z obawy przed złamaniem diety.

 

 

Kasia trenuje i jest fit dziewczyną. Niestety ostatnio musiała zmienić pracę. Przez 3 noce nie spała zastanawiając się, czy przerwy w pracy będą odpowiadały jej ustalonym ściśle porom posiłków. Czuje, że niestety tak nie będzie. Na Instagram wrzuca fotkę swojego kolorowego fit lunchboxa z hashtagiem yummy, happy, fitlife, healthy. Zdjęcie zrobiła w kiblu, gdzie jadła w ukryciu swój posiłek równo o godzinie 11:00. Nie czekała godziny do normalnej przerwy.

 

 

Kamil od dziecka borykał się z problemami jelitowo żołądkowymi. Wykonuje wiele testów, badań, a jego życie zamieniło się w jeden ciągły cel: lekarze i diagnoza. Nie ma znajomych, kobiety, pasji ani spokoju ducha. Obsesyjnie skupia się na tym, co jest na talerzu. Sprowadza jedzenie setki kilometrów aby tylko mieć pewność, że jest ono odpowiedniej i pożądanej jakości. Podczas 2-dniowego w hotelu nie zjadł nic z obawy, że żywność ta nie będzie ekologiczna i odpowiednio przygotowana.

 

Gosia ćwiczy od 2 lat, od roku interesuje się tematyką odżywiania. Kiedyś jadła wszystko, jednak wraz ze ,,zdobywaniem wiedzy” narosła jej świadomość, że należałoby z diety usunąć nabiał. Je więc jaglankę na wodzie (choć na mleku dużo bardziej jej smakowała), ponieważ od pewnego czasu unika też mleka ryżowego (boi się nadmiaru szkodliwego arsenu). Kiedyś bardzo lubiła domowe burgery, jednak niedawno zrezygnowała też z glutenu (boi się o stan swoich kosmków jelitowych). Burgery jest w stanie zjeść tylko wtedy, gdy zrobi sama bułkę z pieczarki portobello. Niestety taka wersja nie smakuje jej mężowi więc w ogóle nie jadają już razem. Podobnie, Gosia lubiła kiedyś zrobić brownie z fasoli (bo fit i zdrowe), ale ostatnio nie je również strączków (lektyny). Od 2 tygodni ogranicza mięso i skłania się ku pescowegetarianizmowi. Niestety wczoraj przeczytała, że łosoś w sklepach jest niemal toksyczny, a więc ryby prawdopodobnie też odpadną niedługo z menu. Ich rodzinne święta były ostatnio najsmutniejszymi odkąd pamiętają. Gosia już 2 tygodnie wcześniej stresowała się spotkaniem z rodziną i koniecznością odmawiania wszystkich tych niezdrowych potraw.

 

 

 

Historie, które Wam przytoczyłam to zmyślone opowieści. Można by powiedzieć, opowieści osób nieistniejących. Ale takie osoby istnieją. Są wśród nas na siłowniach, na Instagramie dodając kolejne happy zdjęcie z koktajlem z jarmużu (nie mam nic do uśmiechniętych ludzi i jarmużu, ale wiecie, to taka przenośna :D) zapewniając o zdrowym trybie życie, a za kulisami jedząc marchewkę w kiblu na wyjściu ze znajomymi.

Ortoreksja (orthorexia nervosa) jest stosunkowo nowym i świeżym terminem wśród zaburzeń odżywiania na tle psychicznym. Pojawiła się bowiem obok anoreksji czy bulimii dopiero 15 lat temu. Dotyka zarówno kobiety jak i mężczyzn.

Ortoreksja jest obsesją na punkcie spożywania tylko tych produktów, które chory/chora uważa za słuszne, zdrowe i odpowiednie. Ortoreksję od chęci racjonalnego odżywiania różni patologiczne podejście do diety. Osoby cierpiące na to zaburzenie mają przeświadczenie, że inne pokarmy, poza tymi uważanymi przez nie za słuszne, są absolutnie niedozwolone i niezdrowe. Pojawia się wręcz lęk przed tą żywnością, która rzekomo może szkodzić. Dochodzi do tego izolacja społeczna, wielogodzinne planowanie i przygotowywanie posiłków. Jedzenie, zdrowie i utrzymanie perfekcyjnej diety stają się głównymi myślami i zadaniami w życiu takiego człowieka. Ortoreksję jako pierwszy opisał doktor Steven Bartman, który sam od dzieciństwa cierpiał na to schorzenie.

Ortoreksja jest skutkiem i odpowiedzą na współczesną presję mediów i Internetu dotyczącą zgrabnej sylwetki oraz diet. Ortoreksja może się też rozwinąć jako efekt alergii lub nietolerancji, przez które osoba chora nabawia się obsesji w wyniku diet eliminacyjnych (co podałam w przypadku historii Kamila).

 

 

 

Początki choroby zaczynają się najczęściej od eliminacji produktów uważanych powszechnie za niezdrowe: fast-food’ów czy słodyczy. Gdy dochodzi do zaburzenia, z jadłospisu wykluczanych jest coraz więcej produktów, aż finalnie chory ogranicza swoją dietę do pięciu lub sześciu, które uważa za zdrowe i właściwe. Często unika też produktów z normalnych sklepów czy supermarketów, a zakupów dokonuje jedynie w sklepach ekologicznych, nabywa wyłącznie produkty certyfikowane, z etykietką ,,BIO” czy gwarancją produkcji/hodowania w ściśle określonych warunkach. Ortorektycy traktują odżywianie jako filozofię i sposób na życie. Długo i starannie przygotowują posiłki, które zjadają o ustalonych porach. Nie robią wyjątków od swoich reguł. Ponadto unikają kontaktów towarzyskich – spotkanie z przyjaciółmi czy rodziną wiąże się z ryzykiem konieczności sięgnięcia po ,,zakazane” produkty. W przypadku różnych wyjść, spotkań towarzyskich, imprez okolicznościowych czy wyjazdów wakacyjnych osoby te najczęściej biorą ze sobą własne posiłki. Jedzą tylko i wyłącznie potrawy, które przygotowali sami i mają pewność, że są one odpowiedniej jakości.

Konsekwencje ortoreksji są bardzo destrukcyjne zarówno fizycznie, jak i psychicznie. W związku z wykluczeniem wielu grup produktów, mogą pojawić się różne niedobory żywieniowe, które w rezultacie rzutują na cały organizm. Najpowszechniejsze są niedobory żelaza, cynku czy wapnia. Przez nie z kolei pojawia się niedokrwistość, osteoporoza, osłabienie układu immunologicznego, a u kobiet zanik miesiączki (w wyniku zbyt niskiego poziomu estrogenu). Wśród skutków psychologicznych zauważa się wahania nastroju, niestabilność emocjonalną, depresję oraz konflikty rodzinne, samotność i wyobcowanie.

Nie można powiedzieć, że każda osoba, która dba o swoją dietę, choruje na ortoreksję. Rezygnacja z cukru, nadmiaru utwardzanych tłuszczów, wysokoprzetworzonych produktów nie jest niczym złym, a w kontekście prozdrowotnym, jest to jak najbardziej słuszne. Wzbogacenie swojej diety w odżywcze produkty, pełne witamin i składników mineralnych wpływa nie tylko na zdrowie człowieka, ale także polepsza jego samopoczucie. Wybieranie warzyw, owoców, kasz, pełnoziarnistych produktów i picie wody, zamiast napojów gazowanych, nie świadczy o ortoreksji. Mówi się o niej wówczas, gdy zachowania te przyjmują charakter obsesyjny, a my zamiast cieszyć się różnorodną, zdrową i pełnowartościową dietą, zastanawiamy się, co jeszcze należy z niej wykluczyć.

Jeśli czujesz, że potrzebujesz pomocy – Medycyna Odżywiania Poznań stoi przed takimi przypadkami otworem. 

 

 

Bibliografia:

Bağci Bosi A., Camur D., Güler C. (2013). Prevalence of orthorexia nervosa in resident medical doctors in the faculty of medicine. Appetite, 49 (3): 661–666.

Barnhill J.W., Taylor N. (2001). A jeśli to zaburzenia odżywiania. Prószyński i S-ka, Warszawa.

Catalina Z.M., Bote B.B., Garcia S.F., Rios R. B. (2005). Orthorexia Nervosa. A new eating behavior disorder? Actas Espanolas De Psiquiatria, 33 (1): 66–68.

Doboszyńska, A., Kałędkiewicz, E. (2013). Ortoreksja na tle innych zaburzeń odżywiania. Forum Medycyny Rodzinnej, 7: 307–315.

Donini L., Marsili D., Graziani, M.P., Imbriale, M., Cannella, C. (2004). Orthorexia nervosa: a preliminary study with a proposal for diagnosis and an attempt to measure the dimension of the phenomenon. Eating and Weight Disorders, 9 (2): 151–177.

Może Ciebie jeszcze zainteresować:

Czy jesteś wystarczająco dobra, aby dostać lajka? [jak niszczą nas social media]

Czy jesteś wystarczająco dobra, aby dostać lajka? Czy masz idealnie szczupły brzuch? Wystające pośladki? Chude obojczyki? Wizerunek ludzkiego ciała –…

Frittata ze szpinakiem i ziemniakami! [fit przepis]

Pyszna, szybka i bardzo sycąca frittata ze szpinakiem i ziemniakami! Dlaczego jest to doskonałe danie na redukcji? Obecność produktów o…

Ortoreksja – gdy jedzenie przejmuje kontrolę nad życiem

Ania była normalną, zdrową dziewczyną. Przeglądała Instagrama, babskie gazetki i plotkowała z przyjaciółką przy ciastku o ciuchach, facetach i Chodakowskiej….