Każdy, kto kiedyś próbował się odchudzać doskonale wie, że nie wystarczy sobie powiedzieć ,,od jutra nie jem słodyczy” i magicznie wkroczyć na jasną stronę mocy 🙂

Dlaczego to takie trudne?

Musimy sobie uświadomić kilka rzeczy:

Po pierwsze: każdy z nas sięga po słodycze z innego powodu. Odnalezienie przyczyny, która stoi za tym, że nie możesz się powstrzymać od ich jedzenia, pozwoli znaleźć techniki i metody, dzięki którym będziesz mógł/a nad tym pracować

Po drugie: postanowienie nie jedzenia słodyczy 99% ludzi zaczyna od złej strony i w zły sposób co szybko prowadzi do powrotu do dawnych nawyków i zniechęcenia.

 

Co tak naprawdę dają nam słodycze?

Słodycze mogą pełnić w naszym menu kilka funkcji. Czasem są regulatorem emocji – czyli jemy w odpowiedzi na stres, niepokój, negatywne odczucia, smutek, złość.

 

Wyobraź sobie, jak czujesz się po ciężkim dniu w pracy, kiedy spotkało Cię dużo stresu i przykrych sytuacji. Wracasz do domu: miejsce, gdzie czujesz się bezpiecznie, możesz się zrelaksować. Ale zanim to zrobić, musisz nakarmić swoje emocje, które dusisz w środku. Tylko one nie chcą, aby nakarmić je brokułami i kaszą, ale czekoladą, batonikiem albo pączkiem z cukierni.

 

Albo wyobraź sobie, jak czujesz się po kłótni z kimś bliskim. Wszystkie te momenty, gdzie tracisz cały swój stabilny grunt, który miałeś/aś pod nogami. Złość powoduje, że nie jesteś w stanie myśleć spokojnie i racjonalnie, a impulsywne uczucia sprawiają, że impulsywnie zjadasz słodycze aby zapewnić sobie chociaż odrobinę przyjemności.

 

 

 

Czasem sięganie po czekoladę czy batonika to nawyk – czynność automatyczna, którą robisz przez tyle lat, że właściwie jedzenie słodyczy jest czymś, co dzieje się samo i za wiele się nad tym nie zastanawiasz.

 

Jeśli od 10 lat systematycznie do kawy sięgasz po ulubione ciasteczko albo od kilku miesięcy Twoim rytuałem w pracy jest udanie się w przerwie po czekoladową muffinkę, to nie jest to jedzenie pod wpływem emocji, ale jedzenie słodyczy, które jest nawykiem.

 

Nawyki działają tak, że nasz mózg ,,wyłącza się” z kontrolowania tych czynności. Robisz to automatycznie. Nawyki powstają, aby nasz mózg nie eksplodował od konieczności kontrolowania każdej najmniejszej czynności. Pamiętasz, kiedy zaczynałeś/aś uczyć się jeździć samochodem? Trzeba było skupić się na każdej pojedynczej czynności. Kluczyk, sprzęgło, hamulec, biegi. Teraz robisz te wszystkie czynności bez najmniejszego zastanowienia. Podobnie działa nawyk sięgania po czekoladkę.

 

Czasem też słodycze stają się ,,zakazanym owocem”, szczególnie gdy zaczynamy się odchudzać i te słodycze eliminujemy z diety do zera – a po miesiącu na urodzinach przyjaciółki rzucamy się na ciasto i nawet po 4 kawałkach, ciągle nie mamy dosyć 😉

 

Więc jak nie jeść słodyczy?

Jeśli jesz w odpowiedzi na emocje – należy pracować nad alternatywnymi sposobami na radzenie sobie ze stresem i smutkiem. Być może od lat nauczyłaś swój organizm reakcji: smutek -> czekolada, dlatego nawet nie dopuszczałaś do siebie myśli, że ukojeniem wcale nie musi być jedzenie.

 

Przyznam, że w gabinecie widzę, jak wiele osób ma w ogóle problem ze samą identyfikacją swoich emocji. Często odrzucamy te negatywne i maskujemy je np. rzuceniem się w wir pracy. Więc jeśli chcemy kontrolować swoje wybory żywieniowe, musimy przede wszystkim nauczyć się siebie i swoich reakcji na wszystkie smutki, troski i stresy, z którymi się spotykamy.

 

Kiedy jesz słodycze zupełnie automatycznie to wówczas postanowienie ,,od jutra zero słodyczy” skończy się tym, że przypomnisz sobie o tym postanowieniu dopiero w momencie, gdy zobaczysz w koszu puste papierki po cukierkach 😉

Takie sytuacje to momenty, gdzie prawie nigdy nie narzucam pacjentom tego, aby te słodycze przestali podjadać. Bo ten komunikat właściwie nic nam nie mówi, nic nam nie daje i w niczym nam nie pomaga. Pracujemy raczej nad tym, aby zacząć w ogóle tą czynność kontrolować i uświadamiać to sobie. Sama ta czynność skupienia ich uwagi, wymaga już od nas dużego zaangażowania i zasobów.

Dobrym sposobem na początek jest ustalenie NA ILE SŁODYCZY MOGĘ SOBIE POZWOLIĆ (czyli robimy postęp redukując aktualne ilości, określając jasny, mierzalny, liczbowy cel, który jesteśmy w stanie kontrolować i nie dopuszczamy do tak zwanego uczucia straty na diecie).



Dlaczego słodycze, a nie ryby czy owoce? 😉

Słodycze są tak atrakcyjne, ponieważ dają nam szybko ,,nagrodę”. Ta nagroda przychodzi od razu, natomiast nagroda z NIE JEDZENIA SŁODYCZY – czyli na przykład szczupła sylwetka, przychodzi dopiero po kilku tygodniach czy miesiącach – dlatego działa słabiej 😉

 Zamiast odbierać sobie nagrodę – spróbuj ją czymś zastąpić. Jeśli podjadasz bez kontroli słodycze przy pracy – postaw obok miskę truskawek. Jeśli w drodze z pracy zawsze mijasz kuszącą cukiernię i automatycznie kupujesz pączka – zmieć drogę z pracy, aby ,,wyłączyć” zachowanie automatyczne.

 

Tak jak mówiłam – sposobów jest wiele, a jego dobranie należy dostosować do przyczyny 🙂

Może Ciebie jeszcze zainteresować:

Jedzenie pod wpływem emocji

Jedzenie pod wpływem emocji dotyka bardzo wielu osób, głównie kobiet, które z natury inaczej niż mężczyźni reagują i przeżywają swoje…

PMS, a dieta – wszystko, co musisz wiedzieć

Zespół napięcia przedmiesiączkowego (PMS) pojawia się w fazie lutealnej cyklu wpływając na samopoczucie emocjonalne i fizyczne kobiet. Objawy te mijają…

Jak unikać pokus na diecie (i dobrze sobie z nimi radzić)?

Mogłoby się wydawać, że unikanie pokus to klucz do szczupłej sylwetki. Rzeczywiście, w momencie, gdy przestają nas kusić słodkie czekoladki,…