Święta Bożego Narodzenia to czas, kiedy dieta jest czymś, czym raczej nie powinniśmy się przejmować. Wyjątek stanowią osoby, dla który odżywianie jest problemem. I mam tu na myśli zaburzenia odżywiania czy też błędne podejście do odstępstw od diety. Z racji tego, że zajmuję się psychodietetyką, a większość moich pacjentów to osoby z napadami kompulsywnego objadania, wiem, jak trudny jest dla nich ten czas. Tak zwane ,,zapalniki” znajdują się wszędzie. Bywa też tak, że zbyt ostry reżim dietetyczny przed Świętami powoduje, że ludzie rzucają się na wszystko, co jest na stole. O ile nie ma nic złego w jedzeniu, nawet tych bardziej kalorycznych potraw (umówmy się, Święta to coś więcej niż dieta i kalorie, więc przez te 3 dni nie stanie się nic złego, jeśli odejdziemy od swoich codziennych, przykładnych nawyków), tak objadanie czy też prowokowanie wymiotów po jedzeniu – to już jest coś złego.

Jeśli do tej pory Twoja relacja z jedzeniem podczas Świąt, wakacji, wyjazdów była toksyczna jak związek z ex’em, to ten artykuł jest zdecydowanie dla Ciebie.

Co zrobić aby Święta spędzić bezstresowo?

Oceń swoje zasoby i potrzeby

Być może liczysz na praktyczne porady pod tytułem trzymaj się z daleka od serniczka i odmawiaj dokładki pierogów, kiedy częstują, ale ja… Przedstawię Ci realne rozwiązania. Które pozwolą Ci wreszcie raz na zawsze uporać się z tym, że jedyne o czym myślisz przed Świętami to to, czy przypadkiem nie zaczniesz się objadać.

Najważniejszą kwestią na początek będzie ocena swoich realnych możliwości i punktu wyjścia, z którego startujesz. Inne podejście będzie mieć osoba, która od ostatnich 10 miesięcy w kółko zasuwała na redukcji, a inne osoba, która przez ostatni rok codziennie pracowała na nadwagę i nawyki zmienia dopiero od kilkunastu dni.

Prawdopodobnie jeśli masz za sobą ciężki okres w życiu czy stresy w pracy – Twoje zasoby psychoenergetyczne są mniejsze niż osoby, która żyje stabilnie bez większych nerwów –  i to właśnie Tobie łatwiej będzie rzucić się na wysokokaloryczne jedzenie. Dlatego będąc w tej grupie ryzyka, potrzeba Ci planu oraz świadomości.

Zwiększ aktywność 

Nie da się ukryć, że leżenie plackiem na kanapie nie jest wybitną aktywnością 🙂 Ponadto narażeni jesteśmy na pokusy: czekoladowe cukierki leżące pod nosem czy kolejne pyszności, które ktoś życzliwy na pewno zaraz położy przed Tobą na stole.

Jeśli zależy nam na utrzymaniu efektów odchudzania, warto ruszać się jak najwięcej. Zalecana dzienna ilość kroków w ciągu dnia to 8-10 tysięcy – spokojnie jesteś w stanie zrobić tyle na jednym spacerze. To dobra okazja nie tylko do ruszenia się, ale do wzięcia całej rodziny – rozmowa będzie toczyć się tak samo jak przy stole, a ile więcej odniesiemy z tego korzyści.

Triki przed posiłkiem 

Jednym z trików, który często podsuwam podopiecznym jeszcze ZANIM zaczną jeść są: wypicie szklanki wody i zjedzenie porcji warzyw (najlepiej surowych). To pozwoli nam wypełnić żołądek i okiełznać głód. Dostarczymy sobie tym błonnika, a ten wpływa na uczucie sytości. Taki zabieg pozwoli też ,,zebrać myśli” i racjonalnie podejść do tego, co zjemy. Dzięki temu nie rzucimy się impulsywnie na jedzenie i na ogromne porcje.  Głodowanie przed kolacją też nie jest najczęściej dobrym pomysłem – głód, niski poziom glukozy we krwi, narastający apetyt i rozdrażnienie spowodowane długim postem mogą zadziałać wręcz odwrotnie i w efekcie: po takim poście zjemy dużo więcej niż normalnie.

Zaplanuj, co  naprawdę chcesz zjeść

Są potrawy, za które damy się pokroić, takie które lubimy i takie, które są nam obojętne. Ja zawsze kieruję się zasadą, że największą przestrzeń zostawiam na to, co naprawdę uwielbiam, a pozostałą na to, co lubię. Dania i potrawy, które są mi obojętne (niektóre rodzaje ciasta, śledź, bigos) po prostu sobie odpuszczam. Kierując się tą zasadą:

1)      Spróbujesz wszystkiego, ale w rozsądnych ilościach

2)      Nie skończysz z bolącym z przejedzenia brzuchem

3)      Nie rzucisz się nadmiernie na jedzenie, bo przecież wiesz, co chcesz zjeść i ile   

Ja realne vs ja idealne 

Osoby, które się odchudzają bardzo często chcą być idealne i fit: przez cały czas! Z tego powodu w okresie Świąt mogą one poczuć lekki niepokój i dysonans. Bo z jednej strony czują, że powinni się zdrowo odżywiać, nie jeść słodyczy i tłustych, kalorycznych dań i do tego jeszcze trenować. Przemawia przez nich ich ,,ja idealne”. Z drugiej strony, jest jeszcze ,,ja realne”. Ja realne ma po prostu ochotę zapomnieć o kaloriach, zjeść dokładkę serniczka i nie martwić się, na jakiej ilości tłuszczu został wysmażony ten kawałek karpia. Walka między ,,ja idealnym”, a ,,ja realnym’’ prowadzi do napięcia i dyskomfortu. Próbując być idealnym  (w momencie gdy cała rodzina dookoła nie jest) możesz poczuć taką frustrację, że w efekcie następnego dnia rzucisz dietę i zjesz pięć razy więcej niż normalnie. Zaakceptuj więc to, że nie da się być idealnym przez cały czas.

Płynne kalorie

Czyli kalorie, których nie zjadasz, a które się liczą.  Mowa o sokach, napojach gazowanych czy alkoholu.  Alkohol znosi nasze zdolności do monitoringu sytuacji, osłabiając naszą silną wolę przez co łatwo o rzucenie się na jedzenie. Płynne kalorie należy respektować tak samo jak każde inne, ponieważ działają w taki sam sposób. 🙂

 

Nie musisz zjeść wszystkiego, co jest na stole

Czy miałaś/eś kiedyś takie myśli, że: ,,muszę najeść się tego wszystkiego, co normalnie na diecie jest dla mnie niedostępne!”?

Może kuszą Cię wszystkie rodzaje deseru na raz, ale pomyśl, że  te wszystkie słodycze dostępne będą dla Ciebie też jutro.

Owoce

Każdy wie, że podczas Świąt organizm człowieka składa się w 80% z mandarynek. I w sumie to bardzo dobrze 😉  Podczas Świąt nie musisz sobie ich odmawiać – są one słodkie, niskokaloryczne i składają się głównie z wody. Mogą być alternatywą dla niekontrolowanego podjadania czy dodatkiem do posiłku, dzięki czemu nasyci on nas na dłużej.

Przerwy między posiłkami 

Zaplanuj stałą ilość posiłków, które zamierzasz jeść i staraj się tego trzymać. To pozwoli Ci zachować rytm jedzenia, odpowiednie przerwy i może zapobiec podjadaniu, które wnosi tylko dodatkowe kalorie do naszej diety.

 

 Dobry plan = mniej stresu = mniej napięcia = mniejsze ryzyko napadu na jedzenie 

Brak planu i samoświadomości swoich zasobów i możliwości oznacza, że przy pierwszej okazji, w której nie będziesz mógł/a zjeść zaplanowanego lub zdrowego posiłku – stracisz kontrolę. Natomiast zły plan może spowodować, że nastawisz się, że przez całe Święta będziesz jeść super zdrowo i trenować.  W praktyce okazuje się to niemożliwe, a próby nie ulegania pokusom powodują stopniowe wyczerpywanie naszych zasobów oraz silnej woli. Najlepiej poświęcić chwilę czasu aby usiąść, racjonalnie oszacować swoje zasoby i możliwości dzięki czemu będziemy mieć pod kontrolą nie tylko nasze wyboru żywieniowe ale i sylwetkę 🙂

Może Ciebie jeszcze zainteresować:

Do czego prowadzi ekstremalna dieta?

Idealna dieta od poniedziałku do piątku. Idealnie odważona porcja makaronu. Żadnego cukierka, surowe warzywa, 2 litry wody – nie przekraczasz…

Czy naprawdę chcesz coś zmienić? (jeśli nigdy nie wychodziło Ci z dietą)

  Czy naprawdę chcesz coś zmienić? Być może od lat borykasz się z nadmiarem kilogramów. Być może od lat jesteś…

Porównanie 2 jadłospisów (chudnij bez liczenia kalorii)

W naszym społeczeństwie rośnie osób z nadwagą i otyłością. Tymczasem spada spożycie cukru 😉 Jak to możliwe? Aby wpis nie…