W dobie diet eliminacyjnych spotykamy się z wykluczaniem wielu składników pokarmowych czy produktów spożywczych – potencjalnie antyodżwyczych. Niekiedy przybiera to formę wręcz straszenia czy ideologii żywieniowej. Jakiś czas temu bałabym się dodać posiłek, w którym jest makaron (z glutenem), do tego twaróg z owocami i jeszcze orzechy, których nie moczyłam wcześniej przez 12 godzin 🙂 Pół żartem, pół serio, ale nabiał jest w ostatnich latach tematem bardzo gorącym, w mediach krzyczą ,,biała śmierć”, a przemysł spożywczy zaciera ręce, gdy mogą sprzedawać produkty alternatywne ludziom, którzy…. Ich w rzeczywistości w ogóle nie potrzebują…

Kiedy nabiał wykluczamy?

Po pierwsze należy sobie powiedzieć, że ,,alergia na nabiał” i ,,nietolerancja nabiału” TO DWIE ZUPEŁNIE RÓŻNE RZECZY.

Możemy mówić o alergii na białka mleka krowiego lub o nietolerancji laktozy. Czyli alergię możemy mieć na białka, a nietolerancję na węglowodany (cukier mleczny – laktoza).

Nabiał wykluczamy całkowicie przy alergii na białka mleka, natomiast w przypadku nietolerancji laktozy zupełna eliminacja nabiału nie do końca jest konieczna, ze względu na to, że pacjenci charakteryzują się bardzo indywidualnym progiem tolerancji gramów laktozy na posiłek, a produkty takie jak np. sery dojrzewające, mają niemal zerową ilość laktozy i mogą być bezpiecznie spożywane w niewielkich ilościach nawet w przypadku nietolerancji.

Czy nabiał w diecie jest konieczny?

Nabiał nie jest produktem niezastąpionym, jednak w mojej praktyce w pracy z pacjentami mogę śmiało stwierdzić, że każda osoba, która wdrażała eliminacje na własną rękę i zgłaszała się do mnie na konsultacje – miała silnie niedoborową dietę, głównie w wapń.

Nabiał można, a czasem (jak wyżej), nawet trzeba wykluczyć, jednak w takiej sytuacji należy dietę ułożyć tak, aby zapewnić w niej alternatywne źródła niedoborowych składników odżywczych. Być może będzie się to wiązało z włączeniem do diety nowych, nie jadanych wcześniej produktów.

 

Czy nabiał zaśluzawia?

Nie ma czegoś takiego jak ,,śluz”, który gromadzi nam się pod skórą w wyniku spożycia nabiału. Jest to mit tak irracjonalny, że nawet nie ma sensu się nad tym dłużej rozwodzić, gdyż są to procesy fizjologicznie w organizmie człowieka niemożliwe.

Czy od nabiału puchniemy?

Nie, podobnie jak nie zalewamy śluzem, tak po nabiale nie puchniemy. Jednak należy podkreślić, że nabiał jest źródłem sodu, zawiera go sporo, a duże spożycie sodu przy zbyt małej podaży potasu, faktycznie może prowadzić do obrzmienia i tzw. ,,zatrzymania wody”. Nie wynika to jednak z właściwości nabiału per se, ale z właściwości sodu.

Nie rozumiem jednak, dlaczego wiele osób jak ognia unika i boi się nabiału, ale bez problemu polewa swojego omleta syropem zero… Te wszystkie produkty zero mają ogromne ilości sodu i w sytuacji, gdy jesteśmy na przykład przy końcówce redukcji i wykluczamy nabiał ,,aby nie puchnąć”, ale za to codziennie zajadamy duże ilości sosów, dipów i polew ,,zero kalorii”, no to takie postępowanie jest kompletnie bez sensu i może prowadzić do negatywnych zmian w sylwetce jeśli chodzi o definicję mięśniową i docięcie oraz ich widoczność.

Czy nabiał tłusty jest lepszy?

Nabiał tłusty może mieć więcej składników takich jak witaminy rozpuszczalne w tłuszczach, ale z kolei nabiał odtłuszczony może mieć więcej składników mineralnych takich jak wapń. Są to jednak niewielkie różnice i w kontekście całej diety, dostarczając tych witamin i składników mineralnych z innych produktów, nie przejmowałabym się tymi różnicami.

Jednak co istotne – tłusty nabiał może działać prozapalnie ze względu na nasycone kwasy tłuszczowe. W pewnych jednostkach chorobowych czy w pewnych wskazaniach (np. trądzik), ja moim pacjentom tłustego nabiału w diecie nie zalecam.

 

Czy nabiał ekologiczny jest lepszy?

W badaniach  przeprowadzonych w Ameryce (Charles M. Benbrook i in., 2013) porównywano zawartość WKT w mleku. Mleko organiczne zawierało 25% mniej kwasów omega 6 i 62% kwasów omega 3 więcej w porównaniu do mleka konwencjonalnego.

Według metaanalizy z 2012 roku (Palupi E., i in)  organiczne produkty mleczne zawierają więcej białka, ALA, omega 3, EPA czy DHA.

Jednak wiele badań podkreśla też bardzo istotny problem…

Większość osób zakłada, że wartość nabiału ekologicznego, organicznego, jest większa niż tego konwencjonalnego. Co w efekcie przekłada się na ceny takich produktów sklepach, które bywają zawrotne… Ale w końcu konsument interesujący się zdrowym stylem życia jest w stanie zapłacić wiele za coś, co ma być dla niego lepsze. Uważa się też, że taka hodowla była jest bardziej przyjazna dla środowiska, że te produkty mleczne są produkowane bez użycia antybiotyków, hormonów, modyfikacji genetycznych, chemii…

Jednak musimy wiedzieć, że na skład mleka wpływa wiele czynników (dieta, rasa, stadium laktacji).  Praktyki rolnicze i ich efekty różnią się w zależności od kraju, regionu, roku i sezonu między systemami ekologicznymi i konwencjonalnymi oraz w ich obrębie.

Biorąc pod uwagę cenę takiego produktu, uważam, że ekologiczny nabiał nie jest koniecznością. Choć jest mile widziany (szczególnie gdy spożywamy go sporo), nie oznacza to, że nabiał konwencjalny jest zły i będziemy po nim świecić w nocy, bo jest absolutna nie prawda.

Negatywne działanie pod względem zawartości estrogenów czy czynnika IGF-1 obecnego w mleku można rozpatrywać w kontekście nowotworów. Jednak w przypadku nowotworów jelita grubego, nabiał wykazuje z kolei działanie ochronne. Zachowując chłodne, obiektywne spojrzenie – 2 litry mleka dziennie to nie koniecznie coś, co zalecam, ale spożycie produktów mlecznych o szczególnie pozytywnych wartościach jak kefir czy jogurty – przy braku przeciwwskazań jak najbardziej.

Katar po nabiale?

Jeśli chodzi o katar wodnisty, pojawiający się podczas jedzenia, to rzeczywiście jest znany i opisany taki syndrom. Przypuszcza się, że nie jest on związany z reaktywnością układu immunologicznego, ale że jego przyczyną jest pobudzenie nerwowych zakończeń nerwu trójdzielnego zlokalizowanych na górnym odcinku drogi oddechowej. Syndrom ten nie jest powiązany stricte z nabiałem, a z różnymi neuropatiami czy jako wynik urazów.

Podsumowując:

Jak widać, straszenie nabiałem normalnych, zdrowych ludzi, jako składnikiem antyodżywczym diety jest nie słuszne. Nabiał jest cennym składnikiem diety, jednak nie oznacza to, że jest on niezbędny. Szczególnie w sytuacji, gdy ktoś zmienia swoją dietę z diety fast-foodowej i słodyczowej na dietę mniej przetworzoną, chce się po prostu lepiej odżywiać, cieszyć fajną sylwetką i czuć się dobrze na co dzień, wdrażanie skrajnych eliminacji żywieniowych (bez podstaw zdrowotnych) jest kompletną głupotą i nie ma żadnych podstaw naukowych.

—————————————————————

 

Konsultacje dietetyczne, współpraca: 

Medycyna Odżywiania

Poznań 

ulica. Promienista 6 

Kontakt: medycynaodzywiania@gmail.com 

Telefon: 500 274 762 

 

Może Ciebie jeszcze zainteresować:

Śniadania białkowo-tłuszczowe

W ostatnich latach śniadania białkowo-tłuszczowe stały się bardzo popularne. Ich zwolennicy twierdzą, że taki posiłek pozwala na lepszą redukcję masy…

Mikrofalówki – wpływ na zdrowie

Spokojne, czwartkowe popołudnie. Robię sobie ulubioną kawę i odpalam Facebook’a. Chwila relaksu dla mnie. Na tablicy wyświetla mi się post…

Owoce na diecie – czy fruktoza sprzyja odkładaniu tkanki tłuszczowej?

Owoce na diecie – czy warto je jeść? Czy fruktoza (cukier owocowy) może sprzyjać pogorszeniu kompozycji naszej sylwetki? Przez wiele…