Dieta, a okazje do podjadania: Ja wiem… Teraz się nie opłaca  bo w weekend masz urodziny koleżanki, potem obiad z rodziną, a w tygodniu musisz wyjechać na 2 dni.

 

I co z tego? 🙂

 

Zwalanie winy na wszystkie możliwe czynniki zewnętrzne jak niesprzyjające środowisko czy dostępność do bardziej przetworzonej żywności nie zwalniają Cię z jednego – z wzięcia odpowiedzialności za swoje czyny.

Umiejscowienie kontroli na zewnątrz – czyli mówienie sobie ,,ja nie mam na to wpływu” jest niczym innym jak okłamywaniem samego siebie. Bo prawda jest taka, że zawsze masz wpływ. Choć oczywiście zgodzę się, że dla naszego umysłu łatwiej jest znaleźć usprawiedliwienie ,,bo czekoladki leżały w tym samym pokoju, w którym byłam” niż podjąć pracę i wysiłek.

To, że gdzieś leżały czekoladki oznacza tylko tyle, że one tam fizycznie były. Fakt tego, że leżały w danym miejscu nie obliguje Cię do tego, aby po to sięgać. Jedząc czekoladki TY dokonujesz wyboru – nie osoba, która je tam położyła, nie all eksjuzmi, nie urodziny cioci – tylko Ty.

 

Często pewne wydarzenia i okazje traktujemy z góry jako coś, co przeszkodzi nam w naszych zdrowych nawykach. I być może dzieje się tak dlatego, że nie znamy innego schematu, bo całe życie powtarzamy jeden nawyk:

– wakacje: objadanie się wszystkim co popadnie

– urodziny – piąta dokładka torta

– wyjście na miasto – 3 dania, deser i rozpięte spodnie, bo już się nie dopinasz

 

Haczyk jest taki, że wcale nie musisz postępować w taki sposób. Ale żeby zmienić swoje działanie, musisz najpierw zmienić swoje myślenie: nie zakładać z góry, że dane okazje to znów utarty ten sam schemat, po którym czujesz się fatalnie i przez który uważasz, że nie ma nawet sensu zaczynać zmiany nawyków tydzień czy dwa wcześniej.

Uwaga na jedną rzecz: na myślenie dychotomiczne!

Może się zdarzyć, że Twoja głowa zaprowadzi Cię do skrajnego myślenia tzn. wyjazdów z własnymi pojemnikami, skubaniem sałaty, gdy wszyscy jedzą pizzę albo głodowaniem w towarzystwie, bo na stole ,,nie ma nic dla Ciebie”.

Myślenie czarno-białe nigdy nie jest zdrowe. Ani dobre 🙂 I często sprawia, że po prostu w żadnej z tych skrajności nie jesteśmy w stanie wytrwać na dłużej.

A chodzi tylko (i aż!) oto, aby zmienić pewne utarte schematy w dotychczasowych problematycznych sytuacjach aby móc i realizować swoje cele i korzystać z życia i czuć się dobrze 🙂

 

Może Ciebie jeszcze zainteresować:

Przepis na wegański fit obiad

Jak zobaczyłam przepis o nazwie ,,tofu zmieniające życie” to od razu wiedziałam, że ten przepis muszę zrobić. Fakt faktem, może…

Jak nie marnować żywności?

Jak nie marnować żywności? Wyrzucanie jedzenia to potężny cios w stronę klimatyczną, społeczną i ekonomiczną. Określenie ,,potężny cios” wydaje się…

Zacznę dietę, gdy skończą się okazje do podjadania – serio? :)

Dieta, a okazje do podjadania: Ja wiem… Teraz się nie opłaca  bo w weekend masz urodziny koleżanki, potem obiad z…