Czy jesteś wystarczająco dobra, aby dostać lajka? Czy masz idealnie szczupły brzuch? Wystające pośladki? Chude obojczyki?

Wizerunek ludzkiego ciała – głównie kobiecego, zmieniał się znacząco na przestrzeni wieków. Jakiś czas temu (okres mojego dorastania) promowane były na wybiegach mody szczupłe i wychudzone modelki. Zobaczcie jak daleko odbiegają one od ideału sylwetki chociażby Marylin Monroe sprzed kilkunastu lat. Zmiany w postrzeganiu kobiecej sylwetki rozpoczęły się w latach 40. Od tej pory, wszelkie postrzeganie ciała idealnego podążało w kierunku coraz to drobniejszej i szczuplejszej figury. W efekcie, WHO apelowało do agencji modelek, aby poprzestali promowanie tak skrajnie chudych kobiet. Młode dziewczyny pracujące w branży poddawane były ogromnej presji utrzymywania niskiej masy ciała. Towarzyszący temu stres, napięcie, strach przed odrzuceniem i pragnienie kariery, stały się czynnikiem sprzyjającym zachorowaniu na anoreksję.

 

 

Kanon chudej sylwetki tworzy skojarzenie między szczupłym ciałem, a pozytywnymi cechami, jak: samokontrola, atrakcyjność oraz sukces.

W drugą stronę, przez przekaz medialny, grube ciało kojarzy się z negatywnymi atrybutami: lenistwem, zaniedbaniem oraz brakiem umiarkowania i kontroli.

A teraz? Teraz mamy modę na bycie ,,fit”, co z jednej strony jest bardzo fajne, poprawne, bo zachęca ludzi do zdrowego odżywiania oraz ćwiczeń.

Z drugiej strony, gdy nie podejdziemy do tego zdroworozsądkowo, zamiast anoreksji, dorobić się można bigoreksji czy ortoreksji. Obsesją staje się nie jak najchudsze ciało, ale najważniejsze stają się godziny spędzone na siłowni czy przygotowaniu odpowiedniego posiłku. Stają się ważniejsze niż rodzina, miłość, praca czy przyjaciele.

 

 

 

Nasza kultura jest kulturą dualizmu. Tutaj kobieta postrzegana jest przez pryzmat nie tylko swojego umysłu, ale głównie swojego wyglądu. Można się oburzyć, że to nie prawda, ale… don’t hate me. Hate the sience. Ja tylko przytaczam źródła, które opisały to jako pierwsze. Ja się z tym zgadzam, choć sama nie chcę oceniać ludzi przez aspekty zewnętrzne i tak samo, ja sama nie chcę być przez nie oceniania. Ale zaraz wyjaśnię Ci, jak to działa…

Nurt, który rozpoczął się w XX w. obejmował gwałtowny rozwój prasy, reklamy oraz przemysłu. Wygląd zewnętrzny stał się priorytetem, w którym kobieta zadbana była kobietą stosującą różne kosmetyki, wykonującą makijaż oraz szereg innych zabiegów. Kultura piękna przerodziła się w tak zwany ,,terror piękna”. To mocne słowa, ale nie możemy się ich bać. Z pewnością znajdzie się jakiś drobny odsetek kobiet, które owemu terrorowi nie podlegają, ale…to wciąż jakiś bardzo niewielki odsetek i wyjątek.

 Kino, reklama, programy telewizyjne, prasa, Internet promują obecnie ideał ciała, który jest daleki od rzeczywistości. A my – musimy temu sprostać.  

 

 

Reklamy i artykuły skupiają się najczęściej na wadach kobiecego ciała oraz przedstawiają sposoby na pozbycie się ich. W efekcie, młode dziewczyny już w wieku dorastania, poznają potencjalne ,,defekty” ich wizerunku, które być może nigdy nie doprowadziłyby do silnych kompleksów, gdyby nie zostały w ten sposób przedstawione w kulturze popularnej.

 

,,Jak kupisz ten krem na zmarszczki to będziesz piękna”. ,,Ta herbatka na odchudzanie sprawi, że w końcu będziesz szczęśliwa”. W innej reklamie kobieta odrzuca do tyłu włosy umyte w nowym szamponie i od razu przyciąga wzrok mężczyzn na ulicy i staje się w ich oczach godna uwagi. A przykłady te można mnożyć i mnożyć. I żeby było jasne – problem dotyczy również mężczyzn, choć uważa się, że w mniejszym stopniu.

Konsekwencją podążania za medialnymi kanonami piękna, są zaburzenia odżywiania. Najbardziej narażona grupa społeczna to nastolatkowie i młode osoby, a wśród nich – kobiety. Podczas dojrzewania, dorastania, każde odstępstwo, każda ,,wada” w aparycji, staje się powodem do głębokich kompleksów, poczucia winy i niskiego poczucia własnej wartości.

Co więcej – przeprowadzono badania, w których nastolatki, które oglądały reklamy, w gdzie występowały kobiety o normalnej masie ciała, oceniały lepiej swoją własną atrakcyjność od tych nastolatek, które oglądały reklamy z wychudzonymi aktorkami. Wykazano zależność między przywiązaniem do przekazu w magazynach dla kobiet, a poczuciem niezadowolenia z własnej sylwetki, zaburzeniami odżywiania i dążeniem do chudości.

 

 

 

Należy podkreślić, że mimo trendu na szczupłe ciało oraz mimo promowania na wybiegach czy okładkach gazet, wychudzonych modelek, powstały również nurty promujące sylwetki o normalnej masie ciała. Na billboardach zobaczyć można również kobiety nie tylko w rozmiarze XXS, ale także M-XL. Podjęły się tego zadania różne firmy, między innymi producenci odzieży, bielizny czy nawet niektórych produktów spożywczych. Głos w tej sprawie zabrały także aktorki i piosenkarki protestujące przeciwko kultowi wychudzonej sylwetki i wspierające kobiety, które borykają się z kompleksami i zaburzeniami w wyniku braku akceptacji swojego ciała w rozmiarze większym niż rozmiar S.

Jeśli chcesz w końcu znaleźć balans: i dietetyczny i psychiczny, zapraszam do współpracy 🙂 Więcej informacji, kontakt: KLIK

Gabinet stacjonarny znajduje się Poznaniu. Możliwość współpracy również online. 

Może Ciebie jeszcze zainteresować:

Czy kawa rozpuszczalna to ,,sama chemia”?

W świetle nauki nie ulega wątpliwości fakt, że konsumpcja kawy – w odpowiednich ilościach, może mieć istotne korzyści zdrowotne. Zwolennicy…

Czy aspartam powoduje raka i czy słodziki są zdrowe?

W świecie fit istnieje pewne przekonanie, że spożywanie produktów takich jak napoje zero czy syntetyczne słodziki jest szkodliwe – powoduje…

5 przepisów na fit śniadania na słodko