Masa u kobiet – z czym to się je?

Przyznajmy szczerze – jak wygląda powszechna opinia: o ile gdy facet jest na masie jest ,,słodkim misiem” to kobieta na masie nie kojarzy się już wszystkim dobrze. Chciałabym dziś napisać o tym z trochę innego punktu widzenia, ponieważ sama jestem osobą, która kiedyś na dźwięk słowa ,,masa” miała ciarki ze strachu. 

Rzeczywiście, samo słowo brzmi dosyć niefortunnie. Okres budowania masy mięśniowej? Wielu osobom kojarzy się z kulturystką z przerostem szczęki. 

 

Czym tak naprawdę jest ,,masa” w przypadku przeciętnej kobietki i co ma na celu?

Chodzi o to, żeby wyciągnąć maksimum ze swojej sylwetki. Biorąc pod uwagę jak ograniczone są kobiece możliwości do budowania muskulatury, uważam, że ,,masując” potrzeba jest wiele cierpliwości, samozaparcia i przestawienia psychiki o 180 stopni. I nie da się tego zrobić w 2 tygodnie, miesiąc czy dwa..

Ja sama progres odnotowuję na przestrzeni lat a nie miesięcy. Dotyczy to szczególnie moich ekto-barków, które dopiero po latach systematycznego treningu i właśnie tego co najważniejsze – diety z nadwyżką kaloryczną, udało się poprawić i nadać im kształt odmienny od dwóch chudych, smutnych patyczków.

Masa kojarzy się też negatywnie, ponieważ może stać się wymówką: nie muszę trzymać diety, mogę jeść słodycze i śmieci przez cały dzień. A w efekcie? W efekcie wymieniam całą garderobę na rozmiar większą. Nie, nie chodzi o to. Nie tędy droga.

Ważne jest żeby w każdym momencie móc swobodnie włożyć bikini i czuć się pewnie siebie. Nie sztuką jest robić chamską masę i przybierać 10-20 kg, by potem wszystko zrzucać wyniszczającą i drastyczną redukcją. 

Moim zdaniem u wielu kobiet nie da się również budować skrajnie czystej masy mieśniowej i tego tłuszczyku zawsze trochę przybędzie. Nie musza być to duże ilości, ale sylwetka zazwyczaj staje się po prostu pełniejsza, krąglejsza, szczególnie w naszych newralgicznych partiach: biodra, pośladki czy np. biust (yaaas yaaas) 

 

Moja sylwetka na redukcji

I ,,na masie” 🙂

Idąc tym tropem, za co ja polubiłam okres ,,masy”? Lub raczej według mnie: większego luzu dietetycznego i zwiększania poziomu tkanki tłuszczowej do poziomu optymalnego dla mnie i moich hormonów:

-mam dobry humor, bo hormony nie wariują, można się wiecznie uśmiechać, bo nie ma drażliwości, która pojawia się czasem w końcowych etapach redukcji

– korzysta na tym również moje otoczenie 🙂

– mam więcej energii, siły do działania i optymizmu 

– mogę trenować ciężej, odnotywować progres

– wychodzę z płaskodupia 

– tracę jedne z dwóch pleców (if you know what I mean) 

– dużo lepsza jakość snu w porównaniu z bezsennością przy zbyt niskim poziomie tkanki tłuszczowej (i tu zaznaczam, że zbyt niski dla każdego będzie oznaczał coś innego)

Nie było mi łatwo przejść drogi, jaką przeszłam dlatego zawsze powtarzam, że wszystko zaczyna się w głowie. Gdyby ktoś mi kiedyś powiedział, że przy większej wadze będę czuła się SUPER nawet nie mając kraty na brzuchu, nigdy bym w to nie uwierzyła 🙂 Czasem nie trzeba podnosić drastycznie ilości spożywanych kalorii, ale po prostu odpuścić wieczną redukcję, by zauważyć pozytywne zmiany. 

 

 

Redukcja vs masa

Ok, więc teraz najważniejsze na co czekają zapewne wszyscy. Jak masować żeby nie przemasować?

– po pierwsze dodawaj kalorii stopniowo – jeśli je liczysz. Nie rzucaj się od razu na porcje takie jak Twój facet. Jeśli nie widzisz rezultatów, których oczekujesz – zwiększaj je systematycznie i w tym czasie obserwuj swoje ciało. Niestety wiem, że ten prosty punkt jest zarazem najtrudniejszy dla płci pięknej: kobiety najzwyczajniej panicznie boją się jeść więcej. Ile razy, gdy zgłasza się do mnie wychudzona kobieta z zaburzeniami spowodowanymi zbyt niskim poziomem tkanki tłuszczowej, dostaje ode mnie dietę i jest przerażona tym, że dostała tak dużo jedzenia. Tymczasem jest to dopiero początek i podstawa tego, aby zacząć wszystko ogarniać. Co więcej: dalej dążymy do zwiększania pułapu kalorii! Często z głową i stopniowo.

 – jeśli nie liczysz kalorii, masz z pewnością swoje zwyczajowe zestawy i posiłki w ciągu dnia. Możesz zacząć dodawać do nich coś ekstra aby w ciągu dnia zwiększyć ilość dostarczanych sobie kalorii: suszone owoce, banany, masło orzechowe, olej kokosowy, raw bar’y daktylowe itp.

 

trenuj wytrwale i wykorzystaj dodatkowe kalorie na zbudowanie solidnych podstaw w postaci masy mięśniowej, dobrego pośladka i pożądanych kształtów. Rób coś więcej niż brzuszki w domu czy bieganie jeśli chcesz wpłynąć znacząco na swoje proporcje

 

– jeśli czujesz, że zaczynasz kluskować, utnij trochę kalorii i nie zmieniaj objętości treningowej. Jednocześnie upewnij się, że nie przesadzasz i nie masz zaburzonego obrazu swojego ciała, postrzegając normalny brzuch bez żył i zarysu mięśni jako oponkę. Błagam.

Niestety te zmiany powinny zacząć się w głowie, a nie w kuchni. Lęk przed każdym przybranym kilogramem, mniej widocznym absem, pełniejszą sylwetką dotyczy w sporej części trenujących osób. Dlatego jeśli nie czujesz się ze sobą dobrze nawet na redukcji, jesteś ciągle krytyczna wobec siebie, nie lubisz swojego wyglądu – zanim wprowadzisz jakiekolwiek zmiany, musisz je najpierw wprowadzić w swojej głowie. Nie da się tego zrobić z dnia na dzień, tak jak z dnia na dzień nie da się zbudować spektakularnej sylwetki.

 

 


 

DOSTĘPNY JEST TAKŻE MÓJ E-BOOK ,,NAJPOPULARNIEJSZE SYSTEMY ŻYWIENIOWE”

Dostaniecie go tutaj: KLIK

lub kontaktując się ze mną przez maila: paula.fit@wp.pl

W sprawie współpracy kontakt:
*mail
*wiadomość prywatna

 

 

Może Ciebie jeszcze zainteresować:

Foodbook – 1800 kcal! [moja dieta]

FOODBOOK! Dzisiaj zapraszam Was do wnikliwej analizy przykładowego dnia z mojej diety – jest to jadłospis 1800 kcal, w którym…

Przestań się ważyć! – 4 lepsze oznaki tego, że Twój plan treningowo-dietetyczny działa!

Wielokrotnie jako dietetyk i trener spotykam się z przeświadczeniem, że spadek masy ciała świadczy o tym, czy mamy duże czy…

Dlaczego na diecie powinnaś jeść czekoladę?

Postanowiłam, że przedstawianie Wam elementów mojej codziennej diety oraz uzasadnianie DLACZEGO mają one swoje miejsce oraz jakie mają właściwości i…