Ostatnio w ankiecie na Instastory pytając Was, o to jaki wpis ma się znaleźć w najbliższym czasie na stronie, niemal jednogłośnie zagłosowaliście za obnażającym mnie wpisem… 😀 Więc przed Wami: lista moich błędów treningowych i dietetycznych.

Zacznę od tego, że moja przygoda rozpoczęła się 5/6 lat temu. Obecnie mam 24 lata, a piszę to dlatego, aby trochę się usprawiedliwić, że za młodu popełnia się różne błędy 😀 Właściwie z dnia na dzień podjęłam się treningów – nie miałam ku temu żadnych impulsów jak ogromne kompleksy, nadmiar kilogramów czy rozstanie z chłopakiem. Po prostu: szczęśliwa, zdrowa, spełniona, może trochę z nudów pewnego dnia odpaliłam trening z You Tube’a. Jak pisałam wcześniej, było to nie całe 6 lat temu… I przez te 5- 6 lat od momentu pierwszego treningu regularnie i wytrwale trenuję!!! Z własnej woli odpuściłam trening zaledwie kilka razy. Po paru tygodniach zaczełam interesować się dietą, ale w natłoku informacji internetowych znawców, nie było łatwo…

 

Moje top 6 błędów treningowych

1.Rozpoczęłam treningi bez żadnego przygotowania – to mój największy błąd, który dzięki Bogu uszedł mi na sucho i nie dorobiłam się żadnej kontuzji.Wyglądąło to tak, że wstałam z kanapy, założyłam adidaski i w pokoju pół metra na pół, robiłam bardzo ciężki trening interwałowy z You Tube’a. Nie słuchałam, żeby niektóre ćwiczenia wykonywać w ułatwionej wersji. Od razu rzuciłam się burpees’y, przysiady, wyskoki. Pokój parował, szumiało mi w uszach, pot się lał, a po treningu cała się trzęsłam. Pamiętam, że mimo tego wszystkiego, na końcu poczułam się jak prawdziwy zwycięzca. Wcześniej przez 7 lat tańczyłam taniec towarzyski (jeżdżąc na pokazy, turnieje itd.), ale nigdy po żadnym treningu nie czułam się tak zajechana – choć nie raz tętno szybowało w górę, po treningach ciężko było chodzić i bolał każdy mięsień. Po tym interwale, na drugi dzień ledwo wstałam. Ale wiecie co? Zrobiłam to znowu. I znowu. I znowu. Pamiętam, jak po pierwszym tygodniu treningów, jechałam do kina i na pizzę, miałam na sobie obcasy i do dziś pamiętam jak idę do Kinepolis w Poznaniu i palą mnie uda, a mięśnie brzucha czuję tak, że ledwo oddycham.

Mój początek był niemądry i nieodpowiedzialny. Powinnam zacząć stopniowo, nie trenować dzień po dniu i przede wszystkim nie od razu 5-6 razy w tygodniu. Zero litości for myself.

2.Robiłam bardzo dużo brzuszków! Rozpisując sobie swój domowy plan treningowy, aż 3 dni w tygodniu to były dni z samym treningiem ABS, które trwały nawet po 45 minut.

Oczywiście tym postępowaniem w żaden lepszy sposób nie byłam w stanie poprawić wyglądu swojego brzucha.

Dziś 3 dni w tygodniu to muszą być ciężkie martwe, siady albo wyciskania. A brzuch robi się sam 🙂

 

 

3.Robiłam bardzo dużo cardio –błąd ten popełniałam nawet wtedy, gdy chodziłam już na siłownię. Cardio, bieżnia, rowerek były dla mnie czymś, co uważałam, że pozwala mi spalać tłuszczyk i kalorie (bo może więcej się pocę), a miałam wtedy dużą obsesję na punkcie palenia kalorii za wszelką cenę. W efekcie, gdy miałam na trening mniej czasu niż zwykle, wolałam skrócić swój trening pleców i wykonać mniej ściągań, wiosłowań itd., ażeby zrobić odpowiednią ilość aerobów.

Dziś wolę odpuścić cardio niż odpuścić ciężary.

4.Trenowałam 2 razy dziennie – miałam etap, gdzie od rana szłam biegać (na czczo), jadłam posiłek, czasem dwa i szłam na trening siłowy. Zimą z kolei robiłam w domu dywanowy interwał (20 min na czczo). Choć pozwoliło mi się to bardzo dociąć, moje wyniki siłowe były słabsze, nie byłam silna, ale ciągle obolała, a moje treningi z ciężarami straciły na jakości.

Dwa treningi w ciągu dnia dla amatora to zdecydowanie za dużo.

 

Tak wyglądała moja carido sylwetka – jasne, źle nie było, ale proporcje były kiepskie (zbyt drobna góra przez co talia zdawała się być większa)

 

A tak zmieniło się po tym, jak postawiłam GŁÓWNIE na ciężary. Proporcje w talii zmieniły się diametralnie. 

 

5.Robiłam przysiady na Smith’ie – no words needed.

6.Robiłam dużo Instagramowych ćwiczeń, które ładnie wyglądały, ale w rzeczywistości prawie wcale nie czułam ich w danej partii. Było to bezsensowne machanie tylko dlatego, że coś było przekombinowanie, a niby przez to miało być skuteczne. Może dla kogoś było, u mnie w planie treningowym była to strata czasu.

 

Moje top 6 błędów dietetycznych:

1.Moja przygoda zaczęła się, gdy jeszcze mieszkałam z rodzicami. Na pewnym etapie schudłam prawie 10 kg… Wyglądałam nie zdrowo, miałam problem i rodzina bardzo się o mnie martwiła, przez co kontrolowali to, co jem. Ja oczywiście nie chciałam się tej kontroli poddać i uważałam, że sama najlepiej wiem, jak i co jeść. A czytając złote internetowe porady skończyłam chcąc jeść niemal tylko samo białko, aby rosły mięśnie.

Kitrałam po szafkach białko i chowałam je przed mamą (jeśli to czytasz mamo, to podziwiam Cię za Twoją cierpliwość co do mojej osoby w tamtym okresie :D). Możecie sobie wyobrazić, gdy wyciągałam taki szejker bo 3 dniach z kryjówki (latem), aby go umyć… Każdy chyba to kiedyś przeżył :/

2. Jadłam parówki jako źródło białka. No words needed, again.

 

3.Jadłam po prostu za mało i to jest chyba mój największy błąd dietetyczny – przez wiele lat uniemożliwiało mi to progres na treningu i spowodowało, że moje zdrowie bardzo ucierpiało. Dorobiłam się zaburzeń odżywiania, napadów kompulsywnego objadania i panicznego lęku przed wszystkim, co nie było chudą piersią z kurczaka czy płatkami owsianymi na wodzie. Bałam się węglowodanów (ryżu, kaszy, owoców, makaronu, chleba żytniego itd.), masła, oliwy, orzechy jadłam licząc sobie je po 3-5 sztuk maksymalnie i wyciskałam tłuszcz z każdego kawałka mięsa, które nie było przygotowane przeze mnie.

 

Nie wiem, co widziałam w sobie wtedy motywującego :/

 

4. Przeszłam też przez przypałowy i kompromitujący etap różnych eliminacji: strączków, glutenu, mleka, jajek … Dziś przynajmniej wiem, że nie mam na te ,,demoniczne” produkty alergii i nietolerancji, a jedyne co źle na mnie wpływa to zbyt duża ilość odżywki białkowej na raz (np. 40 g) i nie toleruję… kalarepy (a tak bardzo lubię) 😉 Jednym słowem: kieruję się EBM, a nie doniesieniami z grup na Facebooku.

5. Trenowałam ciężko, ale bałam się ,,bardziej” konkretnych posiłków. Jako drugie śniadanie traktowałam coś małego, np. warzywo, a potem ewentualnie warzywo i odżywkę białkową. Jako ,,podwieczorek” wafel ryżowy z masłem lub garstkę orzechów. Zachowując bilans energii w ciągu dnia, nie jest to dużym błędem, ale gdy priorytetem jest kształtowanie sylwetki, dbam o to, aby w każdym posiłku przekroczyć próg leucynowy i pobudzić syntezę białek.

6.Obsesyjnie dbałam o to, aby zjeść pierwszy posiłek nie później niż 45 minut po wstaniu z łóżka… Do tego stopnia, że zamiast spokojnie pospać dłużej, budziłam się wcześnie aby zjeść o danej godzinie i wyrobić się do końca z dnia ze wszystkimi posiłkami!! Jest to złoty przykład tego, jak dieta zaczyna za władać Waszym życiem i dieta nie jest dla Was, ale Wy żyjecie dla diety. Oczywiście bałam się ,,katabolizmu” i utraty efektu moich ciężkich treningów, tak jakby godzinę bez posiłku moje mięśnie zaczynały zjadać same siebie.

Dziś z ogromną przyjemnością stosuje IF, a moje śniadanie jem około godziny 13:00. Cały jeden rozdział mojego e-booka poświęciłam temu systemowi żywienia: jego wadom, zaletom, przykładom zastosowania w odniesieniu do pór treningu oraz podsumowaniu dla kogo jest, a dla kogo być może nie jest IF. (ostatnie sztuki e-booka możecie jeszcze dostać TUTAJ

Ostatecznie po WYELIMINOWANIU wszystkich powyższych błędów i wielu latach pracy nad dietą oraz treningiem, mój priorytet zmienił się tak 😀 (2013 – 2016 -2018 rok) Wiem, że poza na pierwszym zdjęciu jest zupełnie inna, nie mniej – ja sama widzę ogromne zmiany i myślę, że nawet pozując w ten sam sposób, nie zyskałabym nagle super okrągłej pupy (co obrazuje też środkowe zdjęcie) 🙂 

 

 

Myślę, że błędów znalazłoby się więcej, ale to te, które przyszły mi na myśl jako pierwsze. Mam nadzieję, że wpis pomoże Wam albo w tym, że Wy poprawicie swoje błędy, że być może ostrzeże niektóre osoby przed tym, czego nie robić lub po prostu: sprawi Wam trochę uśmiechu na twarzy, bo czy zostaje płakać nad starą wersją mnie, która wstaje o świcie aby zdążyć zjeść swoje parówki i zrobić 45 minut brzuszków?;)

A Wy macie jakieś swoje przypałowe historie związane z dietą i treningami?

Piszcie! 🙂

 


DOSTĘPNY JEST TAKŻE MÓJ E-BOOK! (ostatnie sztuki, potem nie będzie dalszej sprzedaży)

,,Najpopularniejsze systemy żywieniowe” zakupicie tutaj: klik

Najgorętsze tematy dietetyczne w jednym miejscu: low carb, paleo, problemy z utratą tkanki tłuszczowej i wiele, wiele innych w jednym miejscu 🙂 

Lub najszybciej kontaktując się bezpośrednio ze mną przez maila:
paula.fit@wp.pl

 

Może Ciebie jeszcze zainteresować:

Low carb vs. high carb – na czym lepiej redukować?

Dietetyka jest o tyle specyficzną dziedziną, że nie tylko dietetyków mamy wszędzie, a już najwięcej ekspertów siedzi podczas rodzinnych spotkań…

TRENING NA CZCZO SPALA MNIEJ KALORII?!

Czy cardio na czczo faktycznie pozwoli spalić więcej tkanki tłuszczowej? Tytuł artykułu celowo jest nieco wyolbrzymiony ale to tylko mały…

Czy możesz jeść GLUTEN?

GLUTEN – stał się hasłem na tyle kontrowersyjnym, budzącym dyskusje, wojny internetowe, że zabranie głosu w tej sprawie jest niezwykłym aktem…